Kajakowy „old-school”, czyli rzeka Biała w jeden dzień

Po powrocie z kilkudniowego urlopu na ziemi lubuskiej, zapragnąłem jeszcze popływać łódką po jakiejś rzece. Z wsi Dołgie – położonej nad skądinąd pięknym rynnowym jeziorem o tej samej nazwie – gdzie moi rodzice mają dom letniskowy, najbliżej jest nad rzekę o krótkiej acz stosownej nazwie: Biała.

Jest to niewielka rzeka o długości nieco ponad 20 kilometrów, która płynie głównie przez tereny leśne i łąkowe, mijając po drodze kilka niewielkich wsi. Jej źródła znajdują się niedaleko miejscowości Cieszęcino k. Białego Boru. Przepływa przez jeziora: Cieszęcino (głębokie na 38 metrów!), Łobez (przepiękna plaża i ośrodek wczasowy) oraz Białoborskie (niewielkie jeziorko w sąsiedztwie centrum Białego Boru). Do spływów kajakowych Biała nadaje się od Bielska, pięknego jeziora za Białym Borem. Ponieważ akwen ten ma prawie 10 kilometrów długości, właściwy szlak rzeczny zaczyna się we wsi Jeziernik, na jego południowym krańcu.

Niedawno wykonana przenoska w ramach projektu „Pomorskie Szlaki Kajakowe” ułatwia przeniesienie łódek w miejscu progu wodnego po dawnym młynie.

Na dnie poniżej progu dojrzałem kilka raczych trupków.

Część zabudowań zachowała się do dzisiaj. Starannie wyremontowany dom oraz zadbane otoczenie posesji zachęca do zatrzymania się tam na dłużej. Więcej informacji znajdziecie na stronie www.jeziernik.pl .

Na pierwszym zdjęciu możecie zauważyć, jakim sprzętem na dzień dzisiejszy dysponuje autor niniejszego bloga. Sprzęt nie byle jaki, bo ze swoją historią 🙂 Kajak ten został zamówiony dobrych kilkanaście lat temu przez moich Dziadków na potrzeby wynajmu ich domku letniskowego na Mazurach nad jeziorem Sasek Wielki. Ponieważ jednak goście mieli inne ciekawe rzeczy do roboty, kajak w zasadzie był używany wyłącznie przeze mnie w okresach wakacyjnych, kiedy gości już nie przyjmowaliśmy. Wspomniane jezioro nie jest małe: dwa zbiorniki połączone wąskim gardłem mają długość około 12,5 kilometra. I ja sobie na tym kajaczku ładnie pływałem raz do jednego końca, raz do drugiego… przy falach i wietrze doprawdy konkretnych. Później sprowadziliśmy go nad jezioro Dołgie, i od około 12 lat raz w czas z niego korzystam. Jest bardzo ciężki, długi, szeroki, a siedziska nie posiadają oparć, li tylko wyprofilowanie pod pośladki.

Pływa się tym jak pancernikiem: we wszelkie krzaki i gałęzie na rzece wbija się jak lodołamacz – o ile siedzącemu weń kajakarzowi nie urwie głowy od gałęzi 🙂

ALE! Kajak ten ma jedną ogromną zaletę: po prostu JEST. Ma też w zestawie drewniane wiosła, które jeszcze bardziej potęgują wrażenie przenosin w czasie do końca lat 40. ubiegłego wieku, kiedy Maria Podhorska-Okołów pisała o Drawie – rzece Ziem Odzyskanych 🙂 Do przeczytania tutaj: https://www.mrowka.pl/podhorska.html

Swego czasu z Madzią spłynęliśmy tą amfibią w jeden dzień Gwdę od jeziora Drężno do Gwdy Małej – coś około 25 kilometrów – przepływając przez dwa, dość jednak duże, jeziora: Wierzchowo oraz Wielimie. Można? Można! Wróćmy jednak na wodę…

Odcinek 1.

Jeziernik – Bielica

Pierwsze kilkadziesiąt metrów przepływamy spokojnym nurtem. Pod torami kolejowymi wykonano dwudrożny kanał, w którym swobodnie mieści się kajak. Nieco za nim rozpoczynają się tzw. rozlewiska. Rzeka rozwidla się na dwie odnogi, należy skręcić w lewo. Wypływamy na otwarte akweny z czystą wodą i piaszczystym dnem.

Niegdyś musiały to być stawy rybackie.

Źródło: www.geoportal.gov.pl

Z początku trudno się połapać, w którą stronę płynąć. Jeden gest wymieniony z wędkarzem łowiącym ryby z brzegu wystarczył, bym pokierował się we właściwą drogę. Należało przebić się przez trzciny, za którymi… spotkałem wydrę. Byłem po prostu oszołomiony, bo nie wiedziałem czy to kłoda, jakiś śmieć, albo może zwierzę? Ciekawska wydra dała nura pod wodę, po czym wynurzyła się ok. 3 metry od kajaka. Nie zdążyłem wyciągnąć aparatu by zrobić jej zdjęcie, ale szczęśliwie nie było to ostatnie spotkanie z tym gatunkiem podczas spływu.

Rzeka wpływa w las. Dno jest cały czas piaszczyste, woda natomiast klarowna.

Od czasu do czasu w nurcie pojawiają się zwałki, co zdecydowanie urozmaica spływ.

Niektóre można pokonać – z łatwością, lub nieco gimnastykując się. Niektóre drzewa musiałem jednak obnieść.

We wsi Radzewo zainteresowały się mną cielaczki. Z ciekawością i wahaniem zeszły na brzeg przyglądając mi się, jakby widziały UFO.

Kilkaset metrów przed Bielicą Biała wpływa między pola i łąki.

Nie brakuje również alei olchowych, które dają sporo cienia w upalne dni.

Dopłynąłem do Bielicy, gdzie zrobiłem krótką przerwę na kawę i przekąskę. Na liczniku 9 kilometrów w nieco ponad 2 godziny – niezły wynik. Płyniemy dalej.

 

Odcinek 2.

Bielica – Międzybórz

 

Biała początkowo płynie granicą lasu i łąk, by następnie wpłynąć w zwarte połacia lasu – praktycznie aż do samego Międzyborza.

W międzyczasie pojawiają się zwałki, które – jak widać – da się pokonać nawet pancernikiem.

Bobry występują również na tej rzece, szlifując swoje zęby na tej samej kłodzie:

Mijam drewniany, dość nisko przewieszony most. Jeśli mamy niewysoki kajak i uda się nam wejść do niego w całości, to przepłyniemy (ja przepłynąłem). Jeśli nie – trzeba obnieść prawą stroną.

Dopływamy do miejsca, w którym pobudowano zastawkę oraz spiętrzono nieco wodę. Wygląda na to, iż dawny system rowów odwadniających wyprowadzał wodę z pól prosto do rzeki. Są to tylko moje przypuszczenia (dokładnej genezy tych instalacji nie znam), w każdym razie przepływamy pod mostkiem po fajnym bystrzu.

Tuż za bystrzem Biała zaczyna silnie meandrować. Długim kajakiem da się pokonać zakręty, choć wymaga to odrobiny techniki i doświadczenia. 🙂

Jest to niewątpliwie najbardziej malowniczy odcinek rzeki: licznym meandrom towarzyszą piaszczyste osuwiska brzegów, a na krawędzi wody i lądu rosną olchy. Tutaj właśnie spotkałem po raz drugi wydrę – tym razem ja byłem na wodzie, a ona na lądzie.

Na tym odcinku, prawie do przystani w Międzyborzu, w nurcie znajduje się całkiem sporo zwałek – niektóre na tyle trudne, iż mniej doświadczonym kajakarzom polecam ich obniesienie.

Niektóre są zupełnie świeże, tak jak sporej wielkości buk na wysokości szkółki leśnej.

Po 4,5 godzinach wiosłowania dotarłem do malowniczej przystani kajakowej w Międzyborzu.

Licznik zatrzymał się na 19 kilometrach.

Po sklarowaniu łódki i zapakowaniu jej na dach auta, mogliśmy wracać na bazę – kolejny znakomity dzień spędzony pod wiosłem.

Parę uwag na koniec

Gorąco polecam spływ tą mało popularną acz niezwykle urokliwą rzeką – jak widać, oprócz ciszy i spokoju dosłownie płynącego z rzeki i jej otoczenia, można się pogimnastykować na wywróconych drzewach oraz spotkać np. wydrę. Dla mnie to spotkanie było absolutnie wyjątkowe i na długo zapadnie mi w pamięci; takie rzeczy nie dzieją się na co dzień i dlatego też warto możliwie często obcować z przyrodą.

Można zrobić całodniowy spływ, rozkładając trasę z Jeziernika do Międzyborza na kilka godzin – z ogniskiem itd., albo zrobić krótki odcinek np. z Jeziernika do Bielicy. Jest to też doskonały punkt do rozpoczęcia kilkudniowej wyprawy dorzeczem Gwdy, albowiem Biała wpada do Czernicy, ta z kolei – do Gwdy na wysokości Lubnicy. Na samej Gwdzie poniżej Lubnicy jest już tylko piękniej, albowiem rozpoczyna się rezerwat Dolina Gwdy. Ale może o tym kiedy indziej… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *