Atrakcje turystyczne Pomorza Środkowego

Szukacie sposobu na poznanie najciekawszych miejsc na Pomorzu? Chcecie zobaczyć coś innego, niż standardowe atrakcje turystyczne Pomorza? Posłuchać nieco historii i legend, dotrzeć do źródeł rzeki, przejść się wzdłuż jej brzegu? Napić się źródlanej wody?

Przed Wami moja propozycja wycieczki krajoznawczej.

Piękno i Tajemnica. Zakątki Pomorza Środkowego – takim tytułem opatrzyłem przedsięwzięcie, które z sukcesem udało mi się zorganizować w ubiegły weekend. Pamiętacie zapewne wpis Quo Vadis?, w którym opisywałem moje wrażenia z ubiegłorocznego kursu na przewodników w Szczecinku.

Pod koniec kursu postanowiłem zainicjować cykl naszych wspólnych wycieczek wraz z rodzinami i przyjaciółmi po terenach, które są nam najbliższe. Jako, że pomysł był mój, postanowiłem wziąć na barki organizację pierwszego – i oby nie ostatniego – takiego przedsięwzięcia. Jak wyszło? Zapraszam do lektury.

***********

Zacznę od krótkiego omówienia pomysłu, który dość szybko oprawiłem w ramy programu wycieczki. Centralną osią, wokół której mieliśmy się poruszać, było jezioro Bobięcińskie Wielkie.

Potężne (550 hektarów), głębokie (prawie 50 metrów), i niezwykle czyste – tak można w telegraficznym skrócie określić ów akwen. Dodamy do tego praktycznie zerowe zagospodarowanie linii brzegowej, i mamy jezioro jak malowane. Na nim samym, pod powierzchnią lustra wody oraz wokół aż roi się od mrocznych historii i zapomnianych miejsc. Sięgając nieco dalej, atrakcji krajoznawczych i przyrodniczych przybywa.

Plan był następujący: pokazać uczestnikom atrakcje turystyczne Pomorza Środkowego: zabytkowe budowle, obiekty o niezwykłej historii oraz takie, które nadal pozostają tajemnicą. Wszystko to należało spiąć klamrą zapierającego dech w piersiach krajobrazu polodowcowego, przewiązać wstęgą wąskich asfaltowych dróg oraz plecionką śródleśnych, szutrowych traktów. Opracowałem autorski program wycieczki, który zawierał wszystkie te elementy w odpowiednich proporcjach.

 

Sobota

 

Wycieczkę rozpoczęliśmy w Bobolicach. Po przywitaniu się z uczestnikami i przedstawieniu planu na sobotę, wyruszyliśmy na Kamienne Kręgi w Grzybnicy. Po legendarnym już rezerwacie archeologicznym oprowadził nas mój serdeczny kolega, mgr Andrzej Kasprzak z Muzeum w Koszalinie. Podczas niecałej godziny przedstawił nam w bardzo przystępny i interesujący sposób podstawowe informacje dotyczące stanowiska oraz kultury wielbarskiej, która użytkowała ten teren na początku naszej ery.

Andrzej ponadto obalił wszelkie mity związane z rzekomym magicznym wpływem kamiennych kręgów oraz pojawiających się wokół nich mylnych i bałamutnych informacji. Niektórzy próbowali sprawdzić to na własną rękę.

Na tablicach informacyjnych niezmiennie pojawiają się bałamutne i wręcz idiotyczne opisy poszczególnych obiektów – takie, jak na zdjęciu poniżej:

Po oprowadzeniu nadszedł czas na kawę i ciacho. Każdy upiekł co mógł, kawy i herbaty było pod dostatkiem, zatem śmiechom chichom i rozmowom nie było końca. 🙂

Ruszamy dalej. Kolejny punkt programu: Cybulino. A tam dwa obiekty: kaplica grobowa rodu von Kleist oraz wejście na dostrzegalnię przeciwpożarową Nadleśnictwa Bobolice.

W pierwszej kolejności odwiedziliśmy kaplicę. Schowana za zabudowaniami gospodarskimi, na skraju głębokiej doliny i pośród młodego listowia buczyny, ujęła nas swym wyglądem.

Kaplica zbudowana została w 1662 roku na planie ośmioboku. Jej dach o misternej drewnianej konstrukcji przykryty został płytkami łupkowymi.

W kaplicy przez szereg lat składano szczątki zacnej rodziny von Kleist, znanej na Pomorzu od XIII wieku. Niestety kaplica została podczas wojny oraz po niej rozszabrowana, a także popadła w ruinę. Niedawno została poddana gruntownej konserwacji, dzięki której możemy oglądać obiekt w niemal pełnej okazałości.

Z Cybulinem związany był Ewald Christian von Kleist – poeta, oficer armii pruskiej, ofiara wojny siedmioletniej. Okoliczności przyrody sprzyjały, abyśmy zapoznali się z fragmentem jednego z utworów jego autorstwa: wierszem pt. Wiosna. Przewodnik wycieczki czasem wykorzystuje swoje zdolności recytatorskie!

Uduchowieni poetycką frazą, udaliśmy się podziwiać krajobrazy młodoglacjalne z wieży wysokiej na niemal 40 metrów.

Stamtąd wyruszyliśmy na obiad do Gospody Drzewiańskiej.

Po obiedzie mieliśmy umówione zwiedzanie Elektrowni Szczytowo-Pompowej w Żydowie.

Na tzw. płaszczyźnie montażowej elektrownia sprawia niepozorne wrażenie: surowa żelbetowa hala, trzy estetyczne obudowy niczym satelity, i kilka palm pomiędzy nimi.

Klimat, niczym z katastroficznej gry komputerowej, zaczyna się gdy schodzimy na niższe kondygnacje.

Hałas wzrasta, robi się coraz cieplej. Wokół gęstnieją instalacje.

Z uwagą wysłuchujemy naszego przewodnika.

Instalacje robią fenomenalne wrażenie. Setki ton stali, kilometry przewodów.


Ogromny siłownik zamykający klapy na kanale dolotowym.

Jeszcze pamiątkowa fotka przy zdemontowanym wirniku turbiny:

I wspięliśmy się na punkt widokowy. Za każdym razem ten krajobraz jest niesamowity. Po drugiej stronie doliny dostrzegliśmy wieżę, na której tego dnia byliśmy.

Następnie odwiedziliśmy pasiekę oraz plantację żurawiny „Dwa Trutnie”, gdzie gościł nas Artur Tota. Niektórzy z uczestników wycieczki uzupełnili zapasy miodów o kępińskie wyroby, a także zakupiwszy sadzonki postanowili spróbować swoich sił w uprawie żurawiny. 🙂

Dobrze po 17 wyjechaliśmy od Artura w stronę Gołogóry. Większość z nas kojarzy tę nazwę z dwiema radiowo-telewizyjnymi wieżami nadawczymi, dzięki którym możemy odbierać sygnał tv i radiowy w naszych domach. Jest jednak niedaleko Gołogóry miejsce, które bynajmniej nie umniejsza obu wieżom (dosłownie by się to nie udało), ale ma w sobie coś absolutnie tajemniczego. To dawna fabryka tłucznia (niem. Schotterwerk) w osadzie Dalimierz – Johannes.

Z zewnątrz potężna, żelbetowa twierdza. Wewnątrz niedostępna, zajrzeć w górę można tylko przez niewielkie otwory, zamykane niegdyś klapami. Budynek zdaje się mieć kilkadziesiąt metrów wysokości, a w środku… pustka.

Poznałem to miejsce dobre dwanaście lat temu, i stosunkowo regularnie je odwiedzałem. Nieco się od tamtego czasu zmieniło: powstała porządna droga pożarowa tuż przy obiekcie, natomiast on sam został wysprzątany z przeróżnych skłotowych sprzętów, „ogolony” z krzaków i mniejszych drzew. Do jednej ze ścian przykręcono tabliczkę informującą o monitorowaniu obiektu. Mam też wrażenie, że przybyło „infry” wspinaczkowej na samym obiekcie.

Ponieważ nie udało się uzyskać zezwolenia na wejście do Wapiennego Lasu, postanowiłem ten punkt naszej wycieczki zastąpić czymś zupełnie wyjątkowym – spacerem na grodzisko wczesnośredniowieczne w pobliżu Drzewian. Zaparkowaliśmy busa na parkingu leśnym niedaleko leśniczówki Zarzewie, i dalej udaliśmy się piechotą. Około dwudziestominutowy spacer w jedną stronę, krótki spacer po grodzisku i powrót zajęły nam nieco ponad godzinę.

Dolinka, w której nie tak dawno huczała woda niczym w górskim strumieniu, zazieleniła się jaskrawością młodych liści buczyny. Samej wody tym razem było dużo, dużo mniej.

Jeszcze pamiątkowa fotka na skraju grodziska:

Grodzisko zdobyte!

I wracamy do busa. Wycieczkę kończymy o 21 w Krainie Łagodności. Po sycącej biesiadzie praktycznie wszyscy uczestnicy udali się na spoczynek, mnie nie wyłączając.

 

Niedziela

 

Niedzielę otwieraliśmy przejazdem zabytkową aleją bukową pomiędzy Nacławiem a Jacinkami. Potężne dwustuletnie buki zawsze robią na mnie kolosalne wrażenie, niezależnie od pory roku. Atrakcje turystyczne Pomorza  to bardzo często obiekty o charakterze sakralnym: Kołbacz, Kamień Pomorski, liczne katedry i zabytkowe kościoły. Pierwszym punktem naszego niedzielnego programu była Święta Góra Polanowska – prawdziwy „kombajn” historyczno-kulturowy. Miejsce pełne legend, tajemnic, zagadek i niewyjaśnionych historii.

Tam mieliśmy się spotkać z o. Januszem Jędryszkiem – franciszkaninem oraz gospodarzem na Świętej Górze, a także z p. Joanną Dominik z Nadleśnictwa Polanów. Ojciec Janusz przywitał nas w kaplicy, oraz przedstawił  dzieje sakralne tego niezwykłego miejsca.

Wszyscy słuchaliśmy tej opowieści z ogromnym zaciekawieniem.

Sama pustelnia wraz z kaplicą oraz otoczeniem robi niesamowite wrażenie. I ta cisza wokół…

 

Na szczycie spotkaliśmy się także z Panią Joanną Dominik, przedstawicielką naszego współorganizatora – Nadleśnictwa Polanów. Przy pysznej kawie i herbacie oraz doskonałych ciastach Pani Joanna przedstawiła nam Nadleśnictwo Polanów z jego wszystkimi atrakcjami, a także istotę Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Środkowopomorskie” (wcześniej były to Lasy Warcińsko-Polanowskie). Ponadto porozmawialiśmy o różnych problemach trapiących nie tylko administratorów lasów, ale także miłośników lasów i ogólnie pojętej przyrody: motocyklistów, quadziarzy, a także kłusowników.

Na koniec każdy z uczestników otrzymał pamiątkę w postaci dwóch tomów prac – pokłosia ostatnich Dni Różnorodności Biologicznej, a także drobnych upominków. Na koniec zdjęliśmy się na pamiątkowej fotografii:

Na tym zakończyliśmy wizytę na Świętej Górce. Kolejnym punktem programu była wizyta w Krągu, w tym zwiedzanie Kościoła pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny oraz spacer wokół renesansowego zamku rodu von Podewils. Ponieważ wizyta w Polanowie nieco nam się przedłużyła, nie zdążyliśmy odwiedzić kościoła przed Mszą Świętą. Jednej osobie z grupy zależało na uczestniczeniu we mszy, zatem pozostawiliśmy Ją w Krągu i przeniosłem zwiedzanie tych miejsc na „po mszy”, natomiast z grupą przejechaliśmy do Wielina.

Tam, na malowniczo położonym wzniesieniu stoi niepozorny kościółek. Po uzyskaniu klucza od jednej z Gospodyń po kolei zapraszałem uczestników wycieczki do środka, i obserwowałem ich reakcję na to, co zobaczą.

Za każdym razem oczy się powiększały, buzie natomiast otwierały się w zachwycie. 

Wnętrze świątyni zdominowane jest przez zabytkowe wyposażenie w postaci ołtarza, lóż kolatorskich oraz ambony. Całość powstała około 1700 roku. Rzeźbiarskie arcydzieło urzeka harmonią, finezją i precyzją wykonania.

Dodatkowym walorem całej kompozycji jest niemal całkowity brak polichromii. Detale rzeźbiarskie są potraktowane tylko światłem oraz cieniem – efekt jest absolutnie niepowtarzalny i nieporównywalny z innymi dziełami epoki baroku na Pomorzu. Wszyscy byliśmy zauroczeni.

Z Wielina powróciliśmy do Krągu, gdzie msza święta dobiegała końca. Gdy już weszliśmy do środka i zdążyłem opowiedzieć co nieco o historii tego miejsca.

Ksiądz Mariusz Żołądkowicz – proboszcz Parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Ostrowcu – pozwolił nam przejść za ołtarz i obejrzeć z bliska dwoje drzwi zamykających dostęp do mauzoleum rodu von Podewils. Przez ażury w drzwiach mogliśmy zajrzeć do wewnątrz, oraz przyjrzeć się bogato zdobionym sarkofagom. Spoczywają w nich dwaj przedstawiciele rodu von Podewils: Adam oraz Heinrich Joachim.

Kościół jest systematycznie remontowany. Obecnie na renowację czeka- oprócz wnętrza – wschodnia ściana świątyni wraz z mauzoleum.

Następnie przeszliśmy się wokół zamku Podewilsów. Obecnie obiekt ten pełni funkcje restauracyjno – hotelarskie.

Atrakcje turystyczne Pomorza w postaci dobrze zachowanych renesansowych budowli o charakterze obronnym i rezydencjonalnym ograniczają się do tylko trzech obiektów: Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, zamku Wedlów – Tuczyńskich w Tucznie oraz Zamku Podewilsów w Krągu. Ten ostatni miał wiele szczęścia: w 1990 roku znalazł się inwestor, który zechciał podnieść zamek z upadku, sfinansował jego remont i przeznaczył na hotel. Chwała mu za to!

Ponieważ zbliżała się godzina 15, należało kierować się w stronę Tawerny Adkonis w Bobięcinie, gdzie mieliśmy zamówiony obiad.

Chcąc nieco urozmaicić podróż, poprowadziłem trasę wzdłuż Rezerwatu na Rzece Grabowej, od Przybrodziado okolic Rzeczycy Małej. Krajobrazowe atrakcje turystyczne Pomorza Środkowego to przede wszystkim wysokie i strome wzniesienia moren czołowych, głęboko wcięte doliny, strumienie, potoki i jeziorka wytopiskowe oraz rynnowe.

Aby zaczerpnąć co nieco z tego bogactwa krajobrazowego, pojechaliśmy wzdłuż podnóży jednych z najwyższych wzniesień w naszym województwie: Baraniej Góry i Niedźwiedziej Góry. Ponieważ ta piękna droga jest niedostępna dla ruchu kołowego, z pozytywnym skutkiem wystąpiłem do Nadleśniczego Nadleśnictwa Polanów p. Jacka Todysa o zgodę na przejazd.

W międzyczasie część uczestników zasugerowała, abyśmy zrezygnowali z ostatniego punktu programu – zwiedzaniu okolic Miastka – i bezpośrednio po obiedzie udali się do Bobolic. Przystałem na tę propozycję, ale zanim wsiedliśmy do busa i wyjechaliśmy z Bobięcina zaproponowałem przejście się na krótki spacer nad jezioro Bobięcińskie Wielkie – co też uczyniliśmy.

********

W ten oto sposób symboliczną klamrą spięliśmy wszystkie atrakcje, jakie spotkały nas wokół jeziora Bobięcińskiego Wielkiego – taki był zamysł wycieczki i mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy bawili się równie dobrze, jak ja. Bardzo Wam dziękuję za uczestnictwo!

Do następnego 🙂

********

Podziękowania za pomoc w organizacji wycieczki oraz udostępnienie obiektów do zwiedzania:

Nadleśnictwo Polanów: Pan Nadleśniczy Jacek Todys oraz Pani Joanna Dominik
Nadleśnictwo Bobolice: Pan Nadleśniczy Adam Potocki oraz Pan Leśniczy Paweł Reinert
Nadleśnictwo Miastko: P. Zastępca Nadleśniczego Krzysztof Major
P. Marek Dudziński z Energa Wytwarzanie sp. z o. o. oraz Pracownicy Elektrowni Szczytowo-Pompowej w Żydowie
Andrzej Kasprzak – Muzeum w Koszalinie
Artur Tota – Pasieka „Dwa Trutnie” w Kępinach
Ks. Mariusz Żołądkiewicz – proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Ostrowcu
Ks. Jacek Maszkowski – proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Polanowie
O. Janusz Jędryszek OFMConv. z pustelni na Świętej Górze Polanowskiej

Oraz last but not least: Madzia – moje wsparcie od początku do końca:

4 myśli w temacie “Atrakcje turystyczne Pomorza Środkowego”

  1. Szalenie interesujący opis. Z przyjemnością wielką nadrobiłam brak możliwości uczestnictwa w tej wyprawie. Choć z Jeziorem Bobięcińskim łączy mnie wiele wspomnień turystycznych zaskoczona byłam, że jest wokół niego tyle mi nieznanych miejsc. Dziękuję !

    1. Droga Beato! Cieszę się, że tym wpisem przynajmniej pokrótce opisałem tych kilka atrakcji z naszej wycieczki. Jezioro Bobięcińskie Wielkie jest tajemniczym akwenem, z grodziskami, zatopionymi przeprawami mostowymi sprzed tysiąca lat, wcale licznymi wyspami i niemal bezludnymi brzegami. Do tego ta czysta woda… Aż zachęca do kąpieli 🙂

      Serdecznie pozdrawiam! 🙂

  2. A ja tam byłam😎, jest bajecznie 👍, przewodnik doskonały🙂, zachęcam wszystkich do kontaktu i korzystania z usług NASZEGO Michała 😎

    1. Gosiu, dziękuję za komentarz i polecenie 🙂 Jestem przekonany, że opis wraz ze zdjęciami zachęci osoby czytające bloga do odwiedzenia tych terenów i skorzystania z moich usług przewodnickich 🙂

      pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *